Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Recenzje

To Sleep so as to Dream (1986). Oniryczny urok czasów minionych

Japońskie kino nieme jest pod wieloma względami wyjątkowym zjawiskiem na tle wczesnych produkcji filmowych z innych zakątków świata. Na jej wyjątkowość wpływa przede wszystkim postać benshi , narratora omawiającego w czasie rzeczywistym produkcje i podkładającego głosy pod postaci. Nie bez znaczenia jest również fakt, że wczesne projekcje sytuowano w ramach misemono , specyficznych występów, prezentujących zarówno kuglarskie sztuczki, magiczne triki, akrobatyczne wyczyny czy zadziwiający freakshow . Enigmatycznej otoczki dopełnia niedostępność do ogromnej ilości ówczesnych filmów, spowodowana wpierw wielkim trzęsieniem ziemi Kanto w 1923 roku, a później wojennymi bombardowaniami sprawiającymi, że zaledwie mały procent niemych produkcji przetrwał do naszych czasów. Początki kinematografii z Kraju Kwitnącej Wiśni dla wielu spowite są zatem nimbem tajemniczości; jawią się niczym magiczna brama do nieistniejącego już świata. Ów świat postanowił odwiedzić Kaizō Hayashi w swoim filmowym debi...

Cutie Honey (2004). Śmierć przez przesłodzenie

 Zobacz! Jak Złoty Szpon strzela rakietami z ręki i robi śmigło z własnego warkocza! Zobacz! Jak ubrany niczym na sesję BDSM Kobaltowy Szpon wyciąga 6 rąk po System Miłość! Zobacz! Jak Szkarłatny Szpon otwiera usta, by niszczyć kilka wieżowców naraz! Zobacz! Jak androgyniczny Czarny Szpon z piosenką na ustach i czarnym jak smoła dymem wokół rusza w bój przy akompaniamencie muzyki klasycznej! Gdy kino japońskie z lat 60. i 70. łapało w żagle wiatr z erotycznym ładunkiem, w swoich sensualnych przeobrażeniach nie było bynajmniej odosobnione. Erotyczne podteksty nawiedzały też ówczesną mangę, czego przykładem jest popularna w Japonii seria Cutie Honey , rozpoczęta przez Gō Nagaia w 1973 roku. Na jej kanwie stworzono m.in. dwie serie anime , a po wielu latach, w sam raz na uświetnienie obchodów trzydziestolecia, przyszła kolej na kinowy przebój. Wyreżyserowany został on przez samego Hideakiego Anno – kultowego również poza Japonią twórcę anime Neon Genesis Evangelion (1995-1996). Jego ...

Genocide (1968). Japonia, Ameryka, komuniści i owady

Kazui Nihonmatsu zapisał się na kartach filmowej historii przede wszystkim jako reżyser The X from Outer Space ( Uchū daikaijū Girara , 1967) – kuriozalnej próby zaistnienia studia Shochiku w nurcie kaijū eiga . Nurt ten jednak był zdominowany przez Toho, gdzie rezydowały Godzilla, Mothra, Rodan i inne monstra. Jedynie studiu Daiei udało się na dłużej nawiązać rywalizację z Toho, a to dzięki serii o Gamerze. Popularność gigantycznego żółwia wśród dziecięcej widowni wiązała się z postępującą infantylizacją kolejnych starć Gamery z coraz bardziej wymyślnymi potworami, które ściągały przed ekrany niemałą publiczność. Chęć łatwego zarobku na młodym widzu sprawiła, że zdziecinniała również Godzilla, co wynikło najgorszym filmem w serii: Rewanż Godzilli ( Gojira, Minira, Gabara: Oru kaijū daishingeki , Ishirō Honda, 1970). The X from Outer Space powstał na fali tej właśnie mody w kinie tokusatsu . Studio Shochiku swoją dziwaczną kreaturą nie miało jednak szans na osiągnięcie sukcesu na areni...

Japanese Hell (1999). Zło, przemoc i Słońce

  Do dnia dzisiejszego najszerzej znaną wizją japońskiego piekła jest ta zawarta w klasycznym Piekle ( Jigoku, 1960) w reżyserii Nobuo Nakagawy. Film ten był następnie odświeżany dwa razy, lecz żadna z późniejszych wersji nie osiągnęła sukcesu ostatniej produkcji ze studia Shintoho. Mimo to obie prezentują dość intrygujące wyobrażenia tematu, mocno odróżniające się od wizji zaproponowanej niemal sześćdziesiąt lat temu. Tatsumi Kumashiro stworzył swój obraz w 1979 roku, tymczasem w roku 1999 na taśmie filmowej swoje widmo piekła zapisał kultowy reżyser Teruo Ishii. Propozycja Ishiiego to jego przedostatni filmem w bogatej karierze. Jako taka pochodzi z ostatniej fazy jego twórczości, kiedy to zajmował się niskobudżetowymi, kręconymi na cyfrowych kamerach produkcjami. Stąd też zwykle wywołuje ona albo natychmiastowy niesmak swoim tanim wykonaniem i szkatułkową kompozycją, ewentualnie też swoim surrealizmem i groteskowością, albo wzbudza równie nagłe zainteresowanie. Z dokładnie tych...

Blood Sword of the 99th Virgin (1959). Krwawe rytuały

Kiedy w drugiej połowie lat 40. w Toho rozgorzały kłótnie związane m.in. z kwestią zawartości tematycznej filmów realizowanych w tym słynnym japońskim studiu, wiele osób – w tym reżyserzy i aktorzy – zaczęło opuszczać jego mury. W poszukiwaniu artystycznej swobody Denjirō Ōkōchi i Kazuo Hasegawa z pomocą różnych producentów, scenarzystów i innych osób związanych ze światem przemysłu filmowego stworzyli w 1947 roku nowe studio, które nazwali Shintoho, czyli „Nowe Toho”. Obecna w Shintoho większa swoboda twórcza wydawała się idealnym środowiskiem dla wielu twórców, stąd przyciągała takich reżyserów, jak Akira Kurosawa, Kon Ichikawa czy Kenji Mizoguchi. Niestety, kłopoty w Shintoho zaczęły się dość prędko, jako że wiele osób związanych z początkowym okresem działalności studia zaczęło z niego odchodzić dając się skusić korzystniejszymi warunkami finansowymi w Daiei i Shochiku. Zmiana na lepsze nastąpiła dopiero w 1956 roku, gdy na stanowisku producenta wykonawczego pojawił się Mitsugu Ōk...

The 47 Ronin (1941). Honorowe kłamstwa

  Kenji Mizoguchi i coraz silniej nacjonalizująca się Japonia pod koniec lat 30. nie patrzyli na siebie nawzajem przychylnie. Choć nie można stwierdzić z całą pewnością, jakie były odczucia reżysera względem polityki państwa, to wiadomo, że państwowej cenzurze nie zawsze podobały się zbyt odważne portrety kobiet, co wyraziło się szczególnie w recepcji Sióstr z Gion ( Gion no shimai , 1936), gdzie niektóre ze scen uznano za nazbyt sensualne. Prawdziwe kłopoty w życiu reżysera miały jednak dopiero nadejść. Na przełomie lat 30. i 40. życie Mizoguchiego naznaczone zostało wielkimi trudnościami. Shochiku – studio filmowe, w którym tworzył – specjalizowało się w domowych dramatach, lecz zmiany w polityce wojennej kraju uznały tego typu kino za „nieodpowiednie” i nałożyły daleko idące restrykcje, de facto uniemożliwiające tworzenie w gatunku, który Mizoguchi upodobał sobie najbardziej. Większym ciosem okazało się wykrycie u jego żony Chieko kiły wrodzonej. Jej stan psychiczny uległ gwałto...

Tenchu (1969). Tożsamość zabójcy

Wydaje się, że rezultat był z góry przesądzony, Tenchu (a.k.a Hitokiri ) nie miał innego wyjścia – musiał być doskonałym filmem. W rolach głównych plejada gwiazd: sławny z serii o Zatoichim Shintarō Katsu, jeden z najwybitniejszych aktorów japońskiego kina Tatsuya Nakadai, kontrowersyjny i trzykrotnie nominowany do nagrody Nobla pisarz, scenarzysta i kulturysta Yukio Mishima* oraz gwiazda kina młodzieżowego, a później także akcji ze studia Nikkatsu, Yūjirō Ishihara. Reżyserował Hideo Gosha, autor takich produkcji, jak Trzech wyjętych spod prawa samurajów ( Sanbiki no samurai , 1964) czy Honor samuraja ( Goyōkin , 1969), a scenarzystą został Shinobu Hashimoto, który debiutował w 1950 roku scenariuszem do nagrodzonego Złotym Lwem Rashomōna Akiry Kurosawy i odpowiadał za fabuły samurajskich majstersztyków Masakiego Kobayashiego. Produkcja Goshy to jeden z najlepszych i najintensywniejszych filmów historycznych, bynajmniej nie tylko w obrębie kina japońskiego. Tym bardziej więc zakraw...

Kamikaze (2013). Wieczne zero

 Takashi Yamazaki jest obecnie jednym z najbardziej dochodowych reżyserów w Japonii. Jego najeżone efektami specjalnymi produkcje osiągają zwykle świetne wyniki finansowe, nawet jeśli kosztem nie zawsze pozytywnych recenzji krytyków. Poza Japonią Yamazaki osiągnął większą sławę przede wszystkim za sprawą wysokobudżetowego fantastyku Space Battleship Yamato ( Uchū senkan Yamato , 2010), polski widz może natomiast kojarzyć reżysera z niezdrowo inspirowanego Matrixem filmu akcji Returner: Amazonka czasu ( Ritana , 2002). Yamazaki konsekwentnie wyrastał na reżysera, spod którego ręki wychodzą superprodukcje, rywalizujące w japońskim box officie z największymi przebojami kinowymi z zachodu. Jego pozycję potwierdził mający premierę w 2013 roku film Kamikaze ( Eien no Zero [ Wieczne Zero ]), który w Japonii zarobił ponad 120 milionów dolarów, czyli ok. 375 milionów złotych. Mimo rewelacyjnego wyniku finansowego, Kamikaze ekstremalnie podzielił widzów i wywołał liczne kontrowersje za...

Polis Evo 2 (2018). Bad Boys mogą się schować

  Wira (2019) Adriana Teha to film, który pokazał, że współczesne malezyjskie kino akcji potrafi zadać całkiem mocny cios. Na tyle, że zmobilizował mnie on do sprawdzenia innych reprezentantów gatunku z tego kraju. Poza Paskalem (2018) – również spod ręki Teha – oczywistym wyborem był Polis Evo (2015) Ghaza Abu Bakara; oczywistym, gdyż jest to jeden z najsłynniejszych, jeśli nie najsłynniejszy akcyjniak, jaki zrealizowano w ostatnich latach w Malezji. Wyróżniający się żywiołowymi kreacjami aktorskimi Shaheizy'ego Sama i Zizana Razaka Polis Evo to buddy cop film o dwóch nieprzystających do siebie gliniarzach: małomiasteczkowym i lubiącym spokój Sanim (Razak) oraz wielkomiejskim i lubiącym strzelaniny Khaiu (Sam). Obraz natychmiast zdradza się jako ichnia wersja popularnych pozycji typu Zabójcza broń ( Lethal Weapon , Richard Donner, 1987) czy Bad Boys (Michael Bay, 1995). W tym kontekście nie zaskakuje, że w Malezji i w Birmie odniosła ogromny sukces komercyjny, bijąc ówczesny re...

Gundala (2019). Syn błyskawicy wkracza do akcji

Najprawdopodobniej wszyscy czytelnicy Kinomisji słyszeli o czymś takim, jak Marvel Cinematic Universe zamieszkiwanym przez superbohaterów znanych z kart komiksów wydawanych przez Marvela. MCU nie jest jednak jedynym tego typu uniwersum na świecie i pisząc te słowa nie mam bynajmniej na myśli pokracznego DC Extended Universe, lecz BumiLangit Cinematic Universe, czyli świat superherosów z Indonezji, który zawitał na ekranach kin w 2019 roku. Komiksowi nadludzie debiutowali w Indonezji już w latach 50., najpierw stając się istotną przeciwwagą dla herosów z DC, a później z Marvel Comics. Indonezyjscy twórcy podczas wymyślania kolejnych zamaskowanych stróżów sprawiedliwości garściami czerpali inspiracje z amerykańskich wzorców, lecz wiedzieli, że zwykłe kopie nie mają szans na długotrwałą rywalizację z ikonami pokroju Supermana czy Kapitana Ameryki. Stąd też w swoich pomysłach uwzględniali mentalność, mitologię i społeczno-polityczny stan własnego państwa. Podobną taktykę obrali także wspó...