Przejdź do głównej zawartości

Pułapki (1998). Gwałt, polityka i weterynaria

 Věra Chytilová od samego początku podejmowała w swojej twórczości tematykę pozycji kobiety w społeczeństwie, konsumpcjonizmu czy deprawacji w sferach wyższych. Wgląd w te kwestie czyniła zwykle z poczuciem humoru, który jednak nie umniejszał wagi poruszanych problemów. Jako jedna z najsłynniejszych postaci czechosłowackiej Nowej Fali w latach 60. wyreżyserowała w jej ramach dwie swoje najsłynniejsze i najznamienitsze produkcje: Stokrotki (Sedmikrásky, 1966) oraz Owoce rajskich drzew spożywamy (Ovoce stromů rajských jíme, 1969). Niestety, będącej u szczytu twórczej kariery Chytilovej komunistyczna władza podcięła skrzydła. Nie tylko zakazano wyświetlania jej filmów, lecz przez kolejne 7 lat nie mogła ona wyreżyserować kolejnego projektu. Zamiast wyjechać z kraju, jak uczyniło to wielu jej kolegów po fachu, Chytilová została i próbowała odnaleźć swoje miejsce w tym trudnym okresie. Po zbyt długiej, jak się okazało, przerwie, nigdy nie udało się jej powrócić do kina z taką energią, pomysłowością i nieszablonowością, jakie cechowały jej twórczość lat 60. Z późniejszego okresu działalności reżyserki jednym z najbardziej znanych jej filmów pozostają obecnie Pułapki (Pasti, pasti, pastičky), których dotyczy niniejsza recenzja.

Centralną postacią omawianej produkcji jest Lenka, atrakcyjna weterynarz, dzięki której film rozpoczyna się niezbyt przyjemnymi scenami kastrowania świń, ustanawiającymi ton oraz temat Pułapek. Następnie poznajemy Petra – dominującego, raczej szowinistycznego mężczyznę. Nie stroni od romansów i seksualnych eskapad, jest przy tym ważną postacią w branży reklamowej i niedługo po tym, jak go poznajemy, wymyśla podszytą erotyzmem reklamę czekoladek produkowanych przez bogacza Bacha. Bach natomiast poprzez swój majątek wpływa na decyzje Bohnala – ministra rolnictwa, który nie stroni od przyjmowania łapówek, a swoją tępotę i nieporadność przysłania bezwzględnością i zupełnym brakiem skrupułów w niszczeniu przeciwników w drodze na szczyt kariery. Prędko okazuje się, że Petr i Bohnal chodzili razem do szkoły. Po suto zakrapianej imprezie u Bacha – gdzie Petr m.in. romansuje z nieletnią córką gospodarza – postanawiają wrócić z niej razem. Gdy jednak ich rozmowa schodzi na seksualne tematy, ich plany ulegają zmianie.

Jadąc samochodem spostrzegają bowiem na poboczu Lenkę. Skończyła się jej benzyna, więc po krótkiej introdukcji Petr i Bohnal oferują podwiezienie. Nie czynią tego bynajmniej z dobroci serca. Petr korzysta z okazji, by dać Bohnalowi lekcję edukacji seksualnej. Razem przytrzymują kobietę, po czym polityk ją gwałci. Gdy ta się wyrywa, pozbawia ją przytomności uderzeniem w twarz, po czym wpada na pomysł, żeby ją zabić. Lenka jednak odzyskuje przytomność zanim mogą wcielić plan w życie. Wydaje się, że szok sprawił, iż zapomniała o zajściu i nie wie nawet, gdzie się znajduje. Bohnal postanawia więc zajrzeć do niej do domu, zabierając ze sobą Petra.

Chytilová dokonuje w Pułapkach w gruncie rzeczy jednego komentarza, lecz prezentuje go na kilku poziomach. Jej film jest przede wszystkim konstatacją męskiej dominacji w polityce, przemyśle rozrywkowym i społeczeństwie. Kobiety, nawet jeśli są pracodawcami, to w oczach męskich podwładnych stają się jedynie przedmiotami, obiektami seksualnego wykorzystania lub przeszkodami do pokonania. Podboje i obcesowe traktowanie pchających się do łóżka Petra kobiet, polityczne matactwa i oskarżenia Bohnala, a nawet chłopak Lenki, który stwierdza, że wybacza (!) jej gwałt, choć sam zdradza dziewczynę z jej najbliższą „przyjaciółką” – wszyscy w rękach Chytilovej są poświadczeniem przedmiotowego traktowania kobiet, zepsucia sfery władzy i społecznego przyzwalania, również ze strony płci żeńskiej, na tego typu krzywdzące traktowanie.

Reżyserka temat ten ilustruje również w warstwie formalnej. Pułapki nie są bowiem ciężkim dramatem psychologicznym z okrutnymi scenami gwałtu czy filmem z nurtu rape'n revenge. Wręcz przeciwnie, jako podstawę gatunkową Chytilová wybrała komedię w stylu młodzieżowych, hollywoodzkich i im podobnych papek, gdzie tematy seksu i erotycznych podbojów są wykoślawione w nienaturalny, choć powszechnie akceptowany sposób. Stworzyła tym samym czarną komedię, gdzie tępawy polityk pokracznie próbuje przytrzymać nogi gwałconej kobiety; gdzie nieletnia dziewczyna ma niezdrową chęć na uprawianie seksu ze starszym mężczyzną, który musi zabawnie chować się przed jej zalotami i atakami jej ojca; gdzie ochroniarz-oszołom rubasznie potyka się i upada na ziemię podczas próby zastrzelenia nieznanego sobie człowieka. Czeska reżyserka unika przy tym scen okrutnych, nie pozwalając sobie na epatowanie przemocą, co dodatkowo wspomaga jej podszywanie się pod miałką komedię. Gwałt nie zajmuje więc tyle miejsca, co w Nieodwracalnym (Irrevérsible, Gaspar Noé, 2002), a zemsta jest ledwie ułamkiem tego, co uświadczymy w Pluję na twój grób (I Spit on Your Grave, Meir Zarchi, 1978). Nie ma tu miejsca na szokowanie czy zniesmaczanie widowni na poziomie wizualnym. Zamiast tego Chytilová skupia się na samym komentarzu, próbując wskazać – zarówno przez formę, jak i treść – na niepokojące ją trendy społeczne i, być może, choćby poprzez obrane medium zemścić się na władzy, której ofiarą sama padła niemal 30 lat wcześniej.

Łatwo przy tym przykleić jej łatkę filmowego feminizmu i zbyć produkcję jako nieistotną, co też nieraz miało miejsce. Choć bowiem Chytilová definitywnie i agresywnie odcinała się od rzeczonego ruchu, pozostaje faktem, że można uznać Pułapki za film feministyczny. Ponieważ przygląda się on pokrzywdzonej kobiecie, której prawa czy psychiczna kondycja nie mają żadnego znaczenia w świecie skupionym na walce o pieniądze, posady, wpływy i ideologiczne przekonania. Reżyserka nie jest jednak ślepa na drugą stronę medalu. Nie wybiela ona kobiet, pokazując je tylko jako stłamszone ofiary męskiej przemocy, wręcz przeciwnie – większość z nich przedstawia jako aktywnie partycypujące w tej przemocy oraz same walczące o wpływy i pieniądze poprzez rezygnację z moralnego kręgosłupa lub po prostu na tyle głupie, że nie są w stanie zauważyć życiowej pomyłki, zanim jej nie popełnią. Mężczyźni również padają ofiarami tego systemu, gdy ich rola staje się zbędna lub gdy stoją na przeszkodzie komuś ważniejszemu. Stąd też, choć centralna dla filmu staje się pozycja Lenki jako ofiary gwałtu i, szerzej, systemu, który na gwałt i podobne mu zachowania przyzwala, należy pamiętać, iż Chytilová na drugim planie rysuje pełniejszy obraz społecznego zepsucia.

Niestety nie można go uznać za obraz w pełni udany. Większość żartów, nawet w rodzimych Czechach, została przyjęta bez entuzjazmu. Są albo spalone, albo zwyczajnie niskich lotów. Fakt, że jest to swoista parodia tępych komedii nie usprawiedliwia Pułapek na tyle, by pochwalić reżyserkę i scenarzystów za czerstwe dowcipy z przewidywalnymi puentami, które częściej nużą niż zaskakują. W pozytywnym odbiorze nie pomaga również to, że niektóre sceny i wątki są zbyt rozciągane. Zamiast ciekawić, potrafią lekko irytować, szczególnie, że większości aktorów nie udaje się wykrzesać wystarczająco energii, zwłaszcza w pierwszej połowie filmu. Niezbyt intrygujące wizualne oraz dźwiękowe strony Pułapek również wydają się być częścią niespełnionych ambicji, stojących u podstaw produkcji. Wydaje się przez to, że ostatecznie przybrana forma komedii okazała się być ponad siły twórców. Choć więc warto pochwalić ich za ambicje formalne, to przyznać trzeba niestety, że ich żarty nigdy nie śmieszą. Może jednak wina leży w moim poczuciu humoru lub jego braku?

Mimo wspomnianych wad, Pułapki należy zaliczyć na poczet produkcji interesujących. Ze względu na przyjętą formę, zawarty w niej komentarz oraz osobę reżyserki, która kontynuuje tutaj tropy rozpoczęte na samym początku swojej kariery, jeszcze za czasów studenckich. Zdecydowanie nie tak udany, jak mógłby być, film mimo wszystko stanowi warty uwagi przykład kina zaangażowanego, próbującego w sprytny sposób skomentować przemysł, którego sam jest częścią.

Autor: Mateusz R. Orzech.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Blood Sword of the 99th Virgin (1959). Krwawe rytuały

Kiedy w drugiej połowie lat 40. w Toho rozgorzały kłótnie związane m.in. z kwestią zawartości tematycznej filmów realizowanych w tym słynnym japońskim studiu, wiele osób – w tym reżyserzy i aktorzy – zaczęło opuszczać jego mury. W poszukiwaniu artystycznej swobody Denjirō Ōkōchi i Kazuo Hasegawa z pomocą różnych producentów, scenarzystów i innych osób związanych ze światem przemysłu filmowego stworzyli w 1947 roku nowe studio, które nazwali Shintoho, czyli „Nowe Toho”. Obecna w Shintoho większa swoboda twórcza wydawała się idealnym środowiskiem dla wielu twórców, stąd przyciągała takich reżyserów, jak Akira Kurosawa, Kon Ichikawa czy Kenji Mizoguchi. Niestety, kłopoty w Shintoho zaczęły się dość prędko, jako że wiele osób związanych z początkowym okresem działalności studia zaczęło z niego odchodzić dając się skusić korzystniejszymi warunkami finansowymi w Daiei i Shochiku. Zmiana na lepsze nastąpiła dopiero w 1956 roku, gdy na stanowisku producenta wykonawczego pojawił się Mitsugu Ōk...

Kamikaze (2013). Wieczne zero

 Takashi Yamazaki jest obecnie jednym z najbardziej dochodowych reżyserów w Japonii. Jego najeżone efektami specjalnymi produkcje osiągają zwykle świetne wyniki finansowe, nawet jeśli kosztem nie zawsze pozytywnych recenzji krytyków. Poza Japonią Yamazaki osiągnął większą sławę przede wszystkim za sprawą wysokobudżetowego fantastyku Space Battleship Yamato ( Uchū senkan Yamato , 2010), polski widz może natomiast kojarzyć reżysera z niezdrowo inspirowanego Matrixem filmu akcji Returner: Amazonka czasu ( Ritana , 2002). Yamazaki konsekwentnie wyrastał na reżysera, spod którego ręki wychodzą superprodukcje, rywalizujące w japońskim box officie z największymi przebojami kinowymi z zachodu. Jego pozycję potwierdził mający premierę w 2013 roku film Kamikaze ( Eien no Zero [ Wieczne Zero ]), który w Japonii zarobił ponad 120 milionów dolarów, czyli ok. 375 milionów złotych. Mimo rewelacyjnego wyniku finansowego, Kamikaze ekstremalnie podzielił widzów i wywołał liczne kontrowersje za...

Na celowniku

  Na celowniku: John Carpenter 13/08/2017 Kinomisja Pulp Crew Na celowniku , Wyliczanka 1   Fan art autorstwa Tylera Championa.  Szanowni pulpożercy! Dziś rozpoczynamy nowy kinomisyjny cykl tekstów zbiorowych, w którym przyglądać się będziemy wybranym reżyserom kina gatunków. Nie zamierzamy tu przerabiać całych filmografii, lecz skupiać się na naszym zdaniem najlepszych, najciekawszych czy po prostu z jakichś powodów najbardziej przez nas lubianych tytułach. Zaczynamy od znanego, a jednak często pechowego i niedocenianego Johna Carpentera, ponieważ wielbić go trzeba i basta! Łącznie tekst napisało trzynaście osób, w tym, tradycyjnie, trochę gości, a są to tym razem: Jakub Górecki ( Pulp Punk ), Kuba Haczek ( The Blog That Screamed ), Patryk Karwowski ( Po napisach ), Michał Mazgaj , Sara Nowicka ( Kino w zwolnionym tempie ), Piotr Pluciński ( Pop Glitch ) oraz Kamil Rogiński ( Drugged by Movies ). Każdy wybrał sobie po jednym filmie do publicznej podjarki, co oznacza, ...